Hiszpański podbój Azteków

Kiedy 12 października 1492 roku Krzysztof Kolumb dopłynął do wyspy Guanahani, którą sam nazwał San Salvador w wierze, że są to Indie, nikt nie mógł się spodziewać jak bardzo zmieni to losy świata1. Fakt ten uruchomił łańcuch wydarzeń, które połączyły żyjące w odosobnieniu światy. Kontynenty europejski, afrykański, azjatycki i amerykański połączyły się wówczas w globalną sieć wymiany handlowej i kulturalnej. Spotkanie nieznanych dotąd ludów zmieniło sposób myślenia i postrzegania świata przez Europejczyków, co zmusiło do zakwestionowania dotychczasowego skostniałego ładu od modelu władzy po sztukę2.

Kolejne wyprawy uświadomiły Europejczykom, że gdzieś za oceanem leżą nieznane lądy pełne bogactw, które tylko czekają na śmiałków, którzy obejmą je w swe władanie. Ziemie te nie były jednak niezamieszkałe czy dzikie. Izolacja pozwoliła stworzyć amerykańskim cywilizacjom wyjątkowe kultury. Jedną z najciekawszych z nich było leżące na płaskowyżu w środkowym Meksyku Imperium Azteckie. Jego podbicie dało początek imperium kolonialnemu Hiszpanii, które dominowało w Ameryce przez następne 300 lat. Potęga wojskowa i bogactwo ekonomiczne Azteków było konsekwencją podbojów prowadzonych od czasów króla Itzcoalta (1428-1440). To właśnie ten przywódca podbił dawnych panów Azcapotzalco i utworzył trójprzymierze, związek Tenochtitlanu z Texcoco i marionetkowym Tlacopan3. Gdy władcą Azteków został w 1502 roku Montezuma II Xoyocotzin, za czasów którego przybyli Europejczycy, państwo azteckie osiągnęło prawie największy możliwy obszar ekspansji, poza nielicznymi enklawami takimi jak Tototepec, Metztitlan czy Tlaxcala.

Terytoria mimo podbicia, nie były jednak do końca spacyfikowane, co nie pozostało bez znaczenia wobec ataku Hiszpanów. Zadaniem Montezumy pozostała więc konsolidacja kraju4. Martwiły go jednak złowróżbne przepowiednie i omeny zwiastujące upadek i zagładę. Na niebie pojawiła się kometa, zaczęły panować susze, głód, trzęsienia ziemi, plagi gryzoni, wydarzyło się również zaćmienie słońca. Sam Montezuma miał jakoby zobaczyć w gwiazdach zbliżających się ludzi, których niosły jelenie5. Wydarzenia te nastraszyły króla Azteków i później zdecydowały o jego ugodowej postawie wobec przybyszów, których darami chciał nakłonić do powrotu6.

Jednym z pierwszych Hiszpanów, których intrygowała Mezoameryka był Francisco Hernandez de Cordoba. W 1516 roku wziął udział w paru wyprawach wyruszających z Panamy i Kuby, w których opłynął półwysep Jukatan i eksplorował Zatokę Meksykańską. Jego wyprawy rozniosły się tak szerokich echem, że w 1518 roku Diego Velazques de Cuellar, który był gubernatorem Kuby powierzył swojemu siostrzeńcowi Juanowi de Grijalvie wyruszenie śladami de Cordoby7. Wyruszono z Santiago i wkrótce załoga dotarła do wyspy Cozumel, którą nazwano Santa Cruz. Wyprawa parła dalej na południe i dotarła do Campache, gdzie spotkano wrogo nastawionych Indian. Gdy wpłynęli na wody Zatoki Meksykańskiej po raz pierwszy nawiązano kontakt z poddanymi Montezumy II. Opowieści Grijalvy o wielkim, bogatym imperium zaintrygowały gubernatora Kuby. Zdecydował on wysłać kolejne okręty na czele z Hernanem Cortesem. Doszło wtedy do sprzeczki między Velazquesem a Cortesem – ten pierwszy chciał, by była to wyłącznie wyprawa badawcza, natomiast drugi snuł plany podboju i nie zamierzał słuchać poleceń gubernatora8.

Retrato_de_Hernán_Cortés

Konkwistador Hernan Cortes (źródło: Wikimedia Commons)

Cortes w 1518 roku w Santiago na Kubie rozpoczął przygotowanie floty i rekrutację ludzi. W międzyczasie cofnięto mu pozwolenie na wyprawę, jednak zignorował je i 18 lutego 1519 roku wyruszył do Mezoameryki na czele siedmiuset ludzi i jedenastu okrętów. Po dopłynięciu do wyspy Cozumel napotkali rozbitka Jeronima de Aguilara, który przebywał tam od 1511 roku i został tłumaczem Cortesa oraz udzielił mu wielu cennych rad. Gdy po raz pierwszy napotkano na Indian i po stoczeniu z nimi zwycięskiej bitwy otrzymali od nich dary, m.in. niewolnicę Maliche, która znała zarówno język Majów jak i Azteków. Cortes zwracał się do Aguilara po hiszpańsku, ten zaś do Maliche w języku Majów, a ta do Azteków w nahuatl9. W Wielki Czwartek 1519 roku załoga dotarła do zatoki Ula, gdzie założono Veracruz. Cortes zdecydował się na zniszczenie swoich okrętów, dając swoim żołnierzom wybór, zwyciężyć w walce lub zginąć. Gdy wyruszono w dalszą drogę napotkano wojowniczych Tlaxcallan, którzy szybko sobie uświadomili, że nie są w stanie pokonać Hiszpanów i zdecydowali się na sojusz z nimi10.

Przekonali do tego samego również inne plemię, Totonaków. Połączone wojska hiszpańsko-indiańskie ruszyły do stolicy Azteków, Tenochtitlan. Po drodze spotkali wysłanników Montezumy w Choluli. By nie zostawiać za sobą wrogiego miasta, Cortes nakazał je zniszczyć, co spodobało się jego indiańskim sojusznikom. 8 listopada armia Cortesa weszła do azteckiej stolicy. Bernal Diaz el Castillo zapisał, że Montezuma wysiadł z lektyki, a kacykowie nieśli nad nim baldachim z zielonych piór, zdobiony złotem, srebrem i perłami […]. Był to wspaniały widok. Wielki Montezuma, odziany z przepychem, miał na sobie sandały, których podeszwy były ze złota, a wierzch wysadzany drogimi kamieniami. Inni dostojnicy […] szli przed nim, zamiatając ziemię, po której stąpał, i rozpościerając płaszcze, tak aby jego stopy nie dotykały ziemi. Żaden z nich nie śmiał spojrzeć mu w twarz11. Początkowo Hiszpanie zostali wzięci za bogów. Według przepowiedni ze wschodu miał powrócić Quetzalcoatl, pierzasty wąż o piórach ptaka kwezala, który był bogiem wiatru, nieba i ziemi. Indianie spełniali wszelkie zachcianki Hiszpanów. Byli oprowadzani po mieście przez sługi Montezumy. Miasto zrobiło na nich ogromne wrażenie, nie spodziewano się, że miejsce, w którym mieszka tyle ludzi może być tak czyste. Wszystko było dobrze uporządkowane i zarządzane, po mieście snuli się zamiatacze ulic czy czyściciele kanałów12.

133944-004-BEF188AC

Spotkanie Cortesa i Montezumy (źródło: britannica.com)

Cortes od początku planował wziąć Montezumę żywego lub martwego, lecz będąc już w mieście, plan temat wydał mu się bardzo ryzykowny. Trzystu Kastylijczyków oraz kilka tysięcy sojuszniczych Indian nie miało szans z pięćdziesięciotysięcznym miastem13. 14 listopada poprosił o audiencję u Montezumy, na której nakazał mu udać się do obozu Hiszpanów14. Aztecki władca zgodził się przyjąć chrzest, zakazać ofiar z ludzi i zostać wasalem króla Hiszpanii. Jednak między Hiszpanami a Indianami wciąż narastał konflikt. Europejczycy byli zwycięzcami, jednakże otoczeni byli przez wrogo nastawionych Indian i byli w pewnym sensie oblężeni w stolicy, którą władali. Tymczasem gubernator Kuby wysłał przeciwko Cortesowi ekspedycję karną pod dowództwem de Narvaeza, która miała go pochwycić i postawić przed sądem za złamanie rozkazów. Konkwistador został zmuszony do opuszczenia stolicy Azteków i udał się nad wybrzeże. Gdy Cortes walczył z wojskami gubernatora, jego zastępca w Tenochtitlan pojmał kilku kapłanów i książąt podczas azteckiego święta, gdyż wydawało mu się, że to przygotowania do powstania.

Wydarzenie to doprowadziło do rzeczywistego buntu15. Na czele powstańców stanął Cauhtemoc, który zdziesiątkował Hiszpanów. Wobec tego faktu, Cortes wrócił do stolicy i próbował użyć Montezumę do uspokojenia sytuacji, jednak spełzło to na niczym. Nie wiadomo jak zginął Montezuma, źródła indiańskie podają, że zabili go Hiszpanie, natomiast hiszpańskie, że zrobili to sami Aztekowie, uznając go za zdrajcę16. Połowa konkwistadorów uciekła dzięki gęstej mgle z miasta w czasie tak zwanej smutnej nocy 30 czerwca 1520 roku17. Reszta została pojmana lub zabita. Za Hiszpanami ruszył aztecki pościg, jednak dzięki europejskiej taktyce wojennej i sojusznikom, Europejczycy wyszli z bitwy pod Otumbą zwycięsko. W następnych miesiącach Cortes pokonał de Narvaeza i przekonał większość wojsk gubernatora, by go wsparli. Ponownie zaczął snuć plany podboju Tenochtitlan, tym razem postanowił jednak lepiej się do tego przygotować. Zreorganizował hiszpańską armię i zawiązał sojusz z Tlaxcallanami, Totonakami i Cholultekami, którzy byli wrogami Azteków. Tenochtitlan wyprawiło trzysta tysięcy ludzi do obrony miasta. 30 maja 1520 rozpoczęło się oblężenie stolicy18. Po odcięciu od dostępu do wody, rozpoczęły się pierwsze nieudane próby zdobycia miasta. Po 40 dniach oblężenia brak wody, epidemie chorób i głód zdziesiątkowały obrońców19. Wtedy też Hiszpanie zdecydowali się zadać ostateczny cios. 13 sierpnia 1521 roku miasto Tenochtitlan zostało zdobyte.

Tak upadło najpotężniejsze imperium w Mezoameryce – na jego gruzach Hiszpanie zbudowali swoją kolonię, którą nazwali Nową Hiszpanią. Faktowi temu należy się uważnie przyjrzeć, gdyż to, że kilkuset Hiszpanów było w stanie podbić całe imperium może wydawać się zaskakujące. Po pierwsze trzeba docenić geniusz strategiczny Hernana Cortesa. Jego zmysł polityczny, determinacja i świadome stosowanie socjotechniki dało mu przewagę nad Aztekami. To on mimo sprzeciwu przełożonego odnalazł i ujarzmił potężną cywilizację20. Kolejnym czynnikiem upadku Azteków była ich fatalistyczna religia. Wedle przepowiedni ze wschodu miał powrócić bóg, którego utożsamiono z Cortesem. To dlatego na początku przyjęto ich tak dobrze i przyjaźnie, zamiast uderzyć całą siłą21. Do tego obrządki Azteków były bardzo brutalne i pełne przemocy, na czele z wyrywaniem serc i składaniem ludzi w ofierze. Niemożliwym było, by Indianie mogli zostać wasalami króla Hiszpanii i wyznawać jednocześnie swoją pogańską religię, a pokojowy proces nawracania mógł być bardzo długi i żmudny22. Następną sprawą była technologia. Hiszpanie posługiwali się mieczami z żelaza, które z łatwością przecinały brązowe uzbrojenie Indian23. Ci drudzy bali się też koni, uznając jeźdźca i wierzchowca za jedną istotę. Broń strzelnicza i działa również szerzyły zrozumiały strach, jednak nie było ich aż tak wiele, by można było podbić za ich pomocą cały kraj24. Aztekom nie pomogła również organizacja ich kraju. Imperium to wyrosło na podbojach, które z chwilą przybycia Hiszpanów były zbyt świeże, by zapewnić krajowi stabilizacje. Wiele plemion było ciemiężonych przez Azteków i tylko czekało na możliwość zemsty25. Do tego Aztekowie składali ofiary ze swoich wrogów na niemal „przemysłową” skalę. Podbicie Mezoameryki byłoby niemożliwe, gdyby nie pomoc innych Indian.

1280px-Conquest_mexico_1519_21

Mapa podboju Meksyku (źródło: Wikimedia Commons)

Styl walki Hiszpanów również był zupełnie inny, niż byli do tego przyzwyczajeni Aztekowie. Potrafili zaatakować o świcie i mordować całe wioski, daleko było im do czystej walki26. Wszystkie te czynniki były ważne i złożyły się na upadek Azteków, jednakże wydaje się, że nie były decydujące. Gdy Cortes przybył do środkowego Meksyku, tamtejsza ludność liczyła ponad 25 milionów ludzi, a już 100 lat później, w 1620 roku zaledwie siedemset trzydzieści tysięcy27. Do XVI-wiecznego poziomu tereny te wróciły dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku28. Nie była to jednak konsekwencja systematycznego niszczenia Indian, a epidemii, które pojawiały się wraz z przybyciem Hiszpanów. Mieszkańcy Ameryki, którzy byli odizolowani od reszty świata i łatwo zapadali na choroby.

Wielkie odkrycia geograficzne i konkwista przyniosły wielkie zmiany na świecie. Europejczykom przyniosły poszerzenie horyzontów myślowych i bogactwo. Rdzennym mieszkańcom Ameryki zaś zagładę. Mezoameryka, na czele z Aztekami, wytworzyła oryginalną, ciekawą i rozwiniętą kulturę, która potrafiła utrzymywać wielkie miasta w czystości i zorganizowaniu. Najważniejsze okazały się jednak zmiany gospodarcze. Wszystkie kontynenty połączyły się sieciami handlowymi, a ludzie zyskali świadomość wielkości i różnorodności świata. Zwierzęta i rośliny zaczęły być transportowane i hodowane w każdym zakątku świata. Jeszcze nigdy ludzkość nie miała na przyrodę tak dużego wpływu. Wzmocniło to także wiarę w człowieka i prąd renesansu. Zaczął kiełkować światowy kapitalizm, rozwinęła się komunikacja i transport.


Bibliografia

Burke P., Elliott J. i inni, Podbój Ameryki, Warszawa 2015.
Clendinnen I., Aztekowie, Warszawa 1996.
Kieniewicz J., Listy o odkryciu Ameryki, Gdańsk 1995.
Lafaye J., Konkwistadorzy, Warszawa 1966.
Leon-Portilla M., Zmierzch Azteków Kronika Zwyciężonych. Indiańskie relacje o podboju, Kraków 1967.
Lewis B. R., Aztekowie, Warszawa 2002.
Mann Ch. C., 1491 Ameryka przed Kolumbem, Poznań 2008.
Thomas H., Podbój Meksyku, Katowice 1998.
Tomicki R., Ludzie i bogowie. Indianie meksykańscy wobec Hiszpanów we wczesnej fazie konkwisty, Wrocław 1990.


Przypisy:

1 J. Kieniewicz, Listy o odkryciu Ameryki, str. 3.

2 P. Burke, Sir J. Elliott i inni, Podbój Ameryki, str. 11.

3 M. Leon-Portilla, Zmierzch Azteków Kronika Zwyciężonych. Indiańskie relacje o podboju, str. 15-16.

4 B. R. Lewis, Aztekowie, str. 65.

5 M. Leon-Portilla, op. cit., str. 50-52.

6 B. R. Lewis, op. cit., str. 66.

7 H. Thomas, Podbój Meksyku, str. 198-199.

8 P. Burke, Sir J. Elliott i inni, op.cit., str. 67-68.

10 H. Thomas, op. cit., str. 213.

11 B. R. Lewis, op. cit., str. 70.

12 H. Thomas, op. cit., str. 266.

13 Ibidem, str. 267.

14 Ibidem, str. 276.

15 P. Burke, Sir J. Elliott i inni, op. cit., str. 40-41.

16 I. Clendinnen, Aztekowie, str. 23.

17 P. Burke, Sir J. Elliott i inni, op. cit., str. 41.

18 Ibidem, str. 40.

19 I. Clendinnen, op. cit., str. 264.

20 J. Lafaye, Konkwistadorzy, str. 68-69.

21 R. Tomicki, Ludzie i bogowie. Indianie meksykańscy wobec Hiszpanów we wczesnej fazie konkwisty, str. 226-227.

22 Ibidem, str. 319.

23 Ch. C. Mann, 1491 Ameryka przed Kolumbem, str. 168.

24 I. Clendinnen, op. cit., str. 263.

25 B. R. Lewis, op. cit., str. 69.

26 I. Clendinnen, op. cit., str. 263.

27 Ch. C. Mann, op. cit., str. 173.

28 Ibidem, str. 173


Patryk Stępień

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s